O wolności w związkach nowej energii.

Najtrudniejsze w związkach nowych energii jest to, że nie ma jeszcze sprecyzowanego gruntu, o który można by się było zaczepić przy okazji swoich perypetii. Jako jedni z pierwszych na kuli ziemskiej działamy w nowych energiach, uczymy się kochać siebie, doznajemy sensualności, czuciowości, zmysłowości, ale związki Mistrzów są ciągle prawdziwą nowością i ciekawostką, bo ani Adamus ani Tobiasz nigdy takich związków nie mieli. Kiedy z drugim człowiekiem czujemy i działamy intuicyjnie, bez umysłu – nie widzimy całości i to dla ludzkiej natury człowieka jest dziwne, jest nieznane, a czasem nawet daje nam do wiwatu.

Na szczęście cała reszta jest najłatwiejsza.

Możliwość kochania drugiego człowieka w całkowitej wolności i w zgodzie ze swoim czuciem, to doprawdy jedno z najwspanialszych moich doświadczeń. Kiedy dzielimy swoją przestrzeń z drugim Mistrzem nie musimy się o nic obawiać, nikogo nieść na plecach, nie jesteśmy w żadnym stopniu uwiązani, a ciągle dostajemy to, co najpiękniejsze – bezwarunkową miłość, głęboki szacunek drugiej strony, radość i czułość w najpiękniejszej odsłonie.
Wybierając siebie i kochając siebie stajemy się wolni od wszystkich wcześniejszych upodobań, wymysłów zbiorowej świadomości, powinności i innych podobnych nieistotnych szczegółów. Nikogo już nie potrzebujemy, żeby być zakochanym, żeby tworzyć najlepsze potencjały. Jesteśmy nieprawdopodobnie samowystarczalni i otaczamy się wspaniałą miłością do samego siebie, która ogrzewa nas zawsze tak samo. Kiedy jednak spotykamy drugą tak podobną samowystarczalną istotę, to możemy z nią dzielić swoją przestrzeń i radować się wspólnym byciem w tu i teraz. Pić wino na balkonie z widokiem na góry, rozkoszować się doskonałym posiłkiem, zachwycać zielonością lasu, dotykać się z całkowitym przyzwoleniem i kochać czując wszystko, tak jak jeszcze nigdy wcześniej.

W pewnym momencie, kiedy poznajemy innych ludzi, innych mistrzów, innych wcielonych aniołów, przychodzi pytanie – Co tak naprawdę oznacza ta całkowita wolność w związkach nowych energii?

Wyobraźcie sobie dwójkę wspaniałych wcielonych Mistrzów nowej energii, którzy dzielą ze sobą TU i TERAZ. Ich życie jest naprawdę piękne, rozumieją się bez słów, czują na odległość swoje lepsze i gorsze dni, ponieważ nie mają potrzeby mieszkania ze sobą. Świat sam ustala dla nich wspólne chwile, a oni się tym cieszą. Tańczą z tym, co przychodzi do ich drzwi. Są dla siebie lustrem, zachwycają się wspólnie światem i doceniają siebie nawzajem.
Pewnego dnia na jednej z samotnych wypraw Mistrzyni poznaje wcielonego Anioła. Jest taki wolny i świeci nieprawdopodobnym blaskiem, że Mistrzyni zakochuje się w nim bez namysłu. Jego każdy gest i dźwięk wzbudza w niej zachwyt. Mistrzyni dostrzega w tym zdarzeniu tysiące możliwych potencjałów płynących z tego spotkania, które w jednej chwili przeżywa w sobie. Zostawia Anioła w górach i wraca do domu wypełniona miłością do nowej istoty. I to jest piękne.

Mistrz wyjeżdża do innego kraju, pobyć trochę samemu ze sobą, wykąpać się w słonej wodzie i poczuć smak śródziemnomorskiego kraju. Na swojej drodze spotyka piękną uczennicę. Dziewczyna jest wolna i ma otwartą głowę. Kiedy uczeń jest gotowy, tam pojawia się Mistrz. Spędzają ze sobą dużo czasu, bo pojawia się na to przestrzeń. W jednym z takich dni jadą razem na plażę i kąpią się wspólnie w morzu. Mistrz jest wolny od wszelkich zakazów, co może, a czego nie może robić. I to jest piękne.

Mistrzyni będąc w innym kraju, czuje nową relację Mistrza, czuje jego otwartość do uczennicy, oraz jego wątpliwości i kołatające się w jego głowie pytanie – Co tak naprawdę oznacza ta całkowita wolność w związku nowych energii? Mistrzyni pisze do Mistrza – Rób to, co czujesz 🙂 – i po tym smsie tryska radością wolności i światłości, która wypływa z tego przyzwolenia na wszystko, co może się wydarzyć. To takie piękne, to takie czyste, to takie wolne.

I wszystko było by pewnie usłane różami w tej historii, gdyby nie to, że jeszcze ciągle zaczepia nas nasze człowieczeństwo. Nasz umysł człowieka dochodzi do głosu i przyćmiewa prawdziwe idee. Następuje, więc zwrot akcji. Mistrzyni budzi się następnego dnia z moralnym kacem. Do gry wkracza umysł, który próbuje wszystko popsuć. Dochodzą do głosu najczarniejsze potencjały, które bądź co bądź i tak będą dobre, jeśli się przejawią. Bo wiadomo, że wszystko jest dobre w całym stworzeniu. Tylko dlaczego przez chwilę jest tak najtrudniej?

Po powrocie Mistrzów nowej energii, okazuje się, że między nimi i innymi ludźmi nic się nie wydarzyło. Przejawiły się tylko potencjały tego, co mogłoby się stać i stało by się gdyby Mistrzowie by tak poczuli. Ta wolność wszystkiego jeszcze się nie zdefiniowała, ale furtka jest nadal otwarta. Tylko nasze człowieczeństwo nie dopuszcza jeszcze pełni tego, co oznacza ta wolność. Czy poprzestaniemy na potencjałach, czy będziemy się sobą dzielić z innymi w radości i miłości?

AN